środa, 26 sierpnia 2009

23 SIERPNIA- NIEDZIELA




Po nocy spedzonej w niekoniecznie wygodnych pozycjach (liczba mnoga uzyta swiadomie - kazdy z nas zaliczyl ich (tych pozycji) wiele) o 7 rano wysiadamy w Pingyao. Na dworcu mila niespodzianka. Mimo, ze nie wysylalismy numeru pociagu, którym dotrzemy do tego miasteczka, na peronie czeka wyslanniczka Yamen hostel'u trzymajaca kartke z napisem "Magdalena". Nie byloby nic dziwnego w tym "free pick-up'ie", gdyby nie fakt, iz za nocleg placimy 15 yuanow za osobe...no coz - inne hostele powinny brac przyklad.

Hostel polozony jest w sercu starozytnego Pingyao, na jednej z gwarnych uliczek. Wnetrze - bardzo klimatyczne, stylem idealnie pasuje do otoczenia. Pokoj tez niczego sobie, a do tego standardowo - darmowy bilard, pilkarzyki, gazety, filmy na dvd itp. I to wszystko za 7zl. Widac, ze poza Pekinem Chiny sa naprawde tanie.

Reszte dnia spedzamy dosyc leniwie, jako ze wiekszosc cierpi na brak sil witalnych spowodowany sennym deficytem. Niezbyt dalekie spacery (w tym "wyprawa" na jeden z tanszych obiadow - 7 yuanow za swinie/kure z ryzem i warzywami) bilard, pilkarzyki oraz piwko (jedno) - oto czym zajmowalismy sie w to niedzielne popoludnie oraz wieczor. A jutro? A jutro pora na zdecydowanie bardziej aktywny dzien (zadne to wyzwanie, bo mniej energicznie sie juz nie da)

0 komentarze:

Prześlij komentarz