niedziela, 30 sierpnia 2009

26 SIERPNIA - SRODA

Noc uplynela mniej lub bardziej wygodnie (w zaleznosci od osoby i ze wskazaniem na "mniej"), ale faktem jest, iz 8.10 wysiedlismy na pekinskim dworcu. Wsiadamy do zatloczonego metra i juz po kilkunastu minutach jestesmy w dobrze znanym Sanlitun Hostel. Klade sie spac, bo w pociagu niestety nie bylo mi to dane. Nie bedzie szyderczego powitania pozostalej czworki. Nikt nie ma na to sily.

Godzinka snu standardowo zamienia sie w cztery. Skoro jest juz 14-ta to pora na obiad. W "zaprzyjaznionym" barze spotykamy Danute, ktora twierdzi, ze w jej pokoju byl Wolski. Ciekawe jakim cudem, skoro wraz z Grobelnymi zarezerwowali zupelnie inny hostel. Cos musialo sie jej przysnic...Ciekawe co Wojtek na to, ze Danuta wciaz sni o Kubie...Pol godziny pozniej okazuje sie, ze Danuta wyjatkowo nie oszukiwala. Kuba siedzi przy recepcji i opowiada nam swoja (a wlasciwie "ich") historie. Po przyjezdzie (dla przypomnienia: 2h po nas) poczytali opinie o hostelu, w którym "zabookowali" nocleg. Okazalo sie, ze nie honoruja tam rezerwacji z hostelworld.com, a sama noclegownia polozona jest w jakims malo atrakcyjnym miejscu. Szybko sie zorientowali, nieprawdaz? Tak czy inaczej - zamiast do "South Garden" przyjechali do "naszego Sanlituna" i wzieli cztery miejsca w dormitorium. Takim oto sposobem cala dwunastka spi w jednym miejscu.

A wieczorem, wraz z Lucyna i Adamem Andriejewiczem, wyprawiamy sie po chinskie herbatki. Odwiedzamy ekskluzywnie wygladajacy sklep na ulicy Jinbao (kilkaset metrow od najbardziej wypasionych butikow na Wangfujing), w którym kupilismy juz jasminowa herbate podczas naszej pierwszej wizyty w Pekinie. Mimo, ze byla to najtansza z dostepnych herbat (6 RMB za 50g) smakowala wybornie. Czym nas urzekla? Intensywnym zapachem, swietnym smakiem, niewielka iloscia kwiatkow potrzebnych by zaparzyc kubek goracego aromatycznego napoju. Niestety (dla portfeli, bo dla kubkow smakowych "stety") - pozostale gatunki herbat byly rownie urzekajace. Moze i tanio w tych Chinach, ale jak sie kupuje w taaakich ilosciach to i tak pieniadze blyskawicznie sie rozplywaja. Parafrazujac ulubiona piosenke Slomy: "Co sie stalo z nasza kasa, pyta Jedrzej w Panstwie Srodka"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz