Przed opuszczeniem Ulan-Ude szybki rajd po centrum. Głowa Lenina w porannym sloncu wyglada jeszcze atrakcyjniej. Odwiedzamy pobliski bank oraz supermarket, w ktorym Danuta nabywa pasztetowe puszki. Szykują się kolejne romantyczne kolacje z Wojtkiem.
Pojezd numer 339 relacji Czita – Moskwa przybywa o 5.17 czasu stołecznego (10.17 lokalnego). Wagon numer 14 będzie naszym domem na najbliższe 4 dni. Oby w środku było ciepło, bo niemalże 100 godzin w chłodzie z pewnością nie przeżyjemy. 5.42 – pociąg opuszcza buriacką stolicę, a my spokojnie rozkładamy się w ciepłych wnętrzach plackarty. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że nie zamarzniemy. Do Moskwy ponad 5600 kilometrów.
Niedługo po opuszczeniu Ułan-Ude docieramy do brzegów Bajkału. W przedpołudniowych promieniach słońca jezioro wygląda naprawdę uroczo. Mimo tego współczujemy „starszemu pokoleniu”, które Nadbajkale zwiedzało tylko w taki sposób. Drogi Przemysławie – pobytu nad tym wielkim rosyjskim akwenem na pewno od Was nie „splagiatowaliśmy”.
Po kilku godzinach docieramy do dobrze nam znanej Sludianki. Pociąg stoi tu jedynie 3 minuty, ale wierzymy, że mimo to nasz ochotnik Słoma zdoła kupić „gariacze omule”. Łatwo nie było, ale po kilku chwilach delektujemy się pysznymi bajkalskimi rybami. Taki obiad to marzenie. Około 16-tej czasu lokalnego przyjeżdżamy do Irkucka. Od tego momentu nasz wagon jest pełen. Aż dziw bierze, że niezależnie od miesiąca – czy to „sezon” czy poza nim - pociąg jest wypchany po brzegi.
Resztę dnia spędzamy na: 1) grze w karty 2) leniwym wylegiwaniu się na naszych pryczach 3) powolnym sączeniu rosyjskich piw (Baltika 3, Sibirskaja Korona, Bereg Bajkala i inne…)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz